Czytam Moyes :) Nie może być inaczej. Dlatego z niecierpliwością oczekiwałam premiery jej najnowszej książki, która ukazała się początkiem sierpnia. Każda kolejna książka tej autorki ma w sobie coś wyjątkowego. Nie ma tutaj powtarzalnych schematów, co świadczy o tym, że pisarka wnikliwe przygotowuje się do każdej kolejnej powieści i nie korzysta ze sprawdzonych szablonów. "We wspólnym rytmie" to książka okraszona sentencjami z Ksenofonta-ojca hippiki, które dotyczą nie tylko szkolenia konia, ale są ilustracją tego, co dzieje się z bohaterami powieści. A jest ich wielu...
Trudno ocenić, kto w tej książce zasługuje na miano głównego. Czy jest to młoda dziewczyna- Sarah, kochająca konie i marząca o wstąpieniu do elitarnej szkoły jeździeckiej. Czy też jest to Natasha- zdyscyplinowana prawniczka z City, która próbuje zapomnieć o traumie rozwodu. A może jest to Mac, mąż Natashy, który próbuje ratować to, co jeszcze pozostało z ich związku. Losy tej trójki łączą się ze sobą i powodują, że ich ustabilizowane i w miarę spokojne życie nagle wywraca się do góry nogami. I wtedy trzeba udać się w podróż, która przynosi odpowiedzi na wiele pytań...
"We wspólnym rytmie" to powieść o pasji, o zagubieniu, o
podążaniu za marzeniami, o walce z przeciwnościami losu, o cierpieniu,
bólu i niepewności jutra. Z drugiej strony to książka pełna miłości...
Miłości połączonej więzami krwi, węzłem małżeńskim, czy miłości, która
łączy człowieka i zwierzę. Książka o przyjaźni, o bezinteresownej
pomocy, o odkrywaniu prawdy o sobie...
Polecam gorąco :)
wtorek, 29 sierpnia 2017
środa, 9 sierpnia 2017
Spacer nad rzeką

"Spacer nad rzeką" to przepiękna, niezwykle poetycka opowieść o różnych
rodzajach miłości. Opowiada o
miłości, która nie zawsze przychodzi w odpowiednim czasie. Opowiada o
miłości, która istnieje pomimo wielu przeciwności. Opowiada o miłości,
która rani innych. Opowiada także o miłości dojrzałej, wyrozumiałej.
Miłość bowiem może przyjmować wiele form. Nie każda przyniesie nam
szczęście i spokój. Jednak każda z nich jest prawdopodobna i może
dotyczyć nas samych. Możemy jej nie akceptować, ani nie pochwalać, lecz
każda z nich zasługuje na zrozumienie.
Bohaterkami powieści są dwie kobiety, dwie żony jednego mężczyzny...Jedna żyjąca, spodziewająca się właśnie dziecka i druga , która zginęła tragicznie, jednakże jej wspomnienie jest ciągle żywe. Zosia pragnie poznać tajemnice nieżyjącej Julii, próbuje poskładać skrawki informacji w logiczną całość. Okazuje się, że nie jest to łatwe zadnie i spotka ją z tego powodu wiele przykrości. Wydarzenia z przeszłości budzą ogromne emocje i doprowadzają do konfliktów najbliższych sobie osób. Zosi jednak uda się poskładać wszystko w spójną całość i oczyścić atmosferę w rodzinie.
Powieść czyta się z prawdziwą przyjemnością. Styl i język na najwyższym poziomie. Gorąco polecam.
środa, 2 sierpnia 2017
Wyszystko wina kota

Powieść czyta się szybko, akcja jest dość wartka, teksty bohaterek bawią do łez. Główną zaletą książki jest jednak to, że z pozoru lekka i miła lektura na lato, porusza wiele interesujących kwestii. Co mam na myśli? Nie powiem, żeby nie psuć Wam przyjemności z czytania :)
Polecam, bo warto :) A może znacie książki Agnieszki Lingas-Łoniewskiej? Ja dopiero zaczynam przygodę z jej twórczością i chętnie poznam Wasze opinie :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)