środa, 2 sierpnia 2017

Wyszystko wina kota

 Agnieszka Lingas - Łoniewska wydała właśnie swoją najnowszą książkę, którą polubić mogą wszyscy wielbiciele kotów, dobrej muzyki i przede wszystkim komedii. Książkę reklamuje się jako "romantyczną komedię omyłek" i faktycznie jest śmiesznie, trochę cukierkowo i zawile...Ale po kolei. Bohaterką książki jest Lidia Makowska, która od lat odnosi sukcesy na polskim rynku wydawniczym. Jej powieści, pisane pod pseudonimem, stają się bestsellerami, na które z utęsknieniem czekają czytelniczki. Róża Mak, bo takie nazwisko widnieje na okładkach, znakomicie wyczuwa potrzeby kobiet, pisząc lekkie historie o miłości. Lidia skończyła właśnie nową książkę, ale radość z tego wydarzenia mąci fakt, że wydawnictwo zdecydowało, iż najwyższa pora zdradzić największą tajemnicę i wyjawić, kto kryje się za wykreowaną postacią Róży Mak. Autorka martwi się także, jak nową powieść przyjmie znany bloger, który niekoniecznie pozytywnie oceniał poprzednie jej książki. Smaczku dodaje fakt, że i on ukrywa swoją prawdziwą tożsamość. Tymczasem do mieszkania obok wprowadza się przystojny Jeremi. Lidka nie ma teraz głowy do romansowania, ale ... jej kot wpadł na pewien pomysł. Bierze sprawy w swoje ręce. O, przepraszam - w swoje łapy! I zaczyna robić się ciekawie...
 Powieść czyta się szybko, akcja jest dość wartka, teksty bohaterek bawią do łez. Główną zaletą książki jest jednak to, że z pozoru lekka i miła lektura na lato, porusza wiele interesujących kwestii. Co mam na myśli? Nie powiem, żeby nie psuć Wam przyjemności z czytania :) 
Polecam, bo warto :) A może znacie książki Agnieszki Lingas-Łoniewskiej? Ja dopiero zaczynam przygodę z jej twórczością i chętnie poznam Wasze opinie :)

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza